Skip to content
30 kwietnia 2014 / bibliasvd

VI Ogólnopolski Tydzień Biblijny

W dniach 4-10 maja bieżącego roku przeżywamy VI Ogólnopolski Tydzień Biblijny. Warto więc zatrzymać się na chwilę nad tajemnicą Pisma Świętego, owej świętej księgi, która nie bez podstaw nazywana jest niekiedy listem Boga skierowanym do ludzi.

Dziś na początku okresu mego przewodzenia Apostolatowi Biblijnemu Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego pragnąłbym zachęcić Czcigodnych Czytelników do chętnego korzystania z lektury Biblii jako praktyki ubogacającej nasze codzienne życie modlitewne. Bo czyż Tydzień Biblijny nie zachęca nas do takiej właśnie refleksji.

Częstokroć nasza modlitwa polega na kierowaniu do Boga naszych próśb, błaganiu o przebaczenie grzechów, rzadziej na dziękczynieniu, lub uwielbieniu Stwórcy. Myślę jednak, że najrzadziej zdarza nam się wsłuchiwać w głos przemawiającego do nas Boga. Zresztą ten, kto podejmuje próbę wsłuchiwania się w Jego słowa częstokroć skarży się potem, że niczego nie słyszał; milczał, wsłuchiwał się – ale i Bóg trwał w milczeniu. Usłyszeć bezpośrednio głos Boga zdaje się być przywilejem mistyków. Sądzę jednak, iż dobrze to, że tak się dzieje. Mówi do nas przecież nie tylko Bóg. Podstępnie i kłamliwie słowa swe kieruje do nas również demon. Rozeznać zaś, od jakiego ducha pochodzą dochodzące do naszych myśli stwierdzenia nie zawsze jest łatwo. Tym bardziej, że szatan jest nadzwyczaj inteligentnym duchem i potrafi zwodniczo udawać dobro. Stąd też łatwo wprowadziłby nas w błąd.

Sądzę, że również z powyższej przyczyny – choć zapewne nie ‘tylko i wyłącznie z tego powodu’ – Bóg, aby ułatwić nam rozeznanie swoich pouczeń przedkłada zwracać się do nas nie bezpośrednio, ale poprzez Kościół nauczający i poprzez swe spisane słowo – Biblię. Tak więc lektura Pisma Świętego staje się formą realnego wsłuchiwania się w głos przemawiającego Stwórcy. Dobrze byłoby zatem, gdybyśmy podjęli próbę ożywienia naszej codziennej modlitwy regularną lekturą biblijną.

Wypada przyznać, że wielu katolików Pismo Święte czyta sporadycznie, bądź w ogóle go nie czyta. Tym samym treść jego zna w nadzwyczaj ograniczonym zakresie. Jeśli regularnie uczestniczy w liturgii Eucharystycznej – mszalne czytania biblijne i homilie kaznodziejów stanowią dla tych wiernych jedyne źródło wiedzy o Piśmie Świętym. Można przyjąć, że jest to konieczne minimum, ale osobista, rozsądna i regularna lektura Biblii bez wątpienia może wpłynąć pozytywnie na pogłębienie naszego życia duchowego.

Powyżej powiedziałem o osobistej, rozsądnej i regularnej lekturze Pisma Świętego. Co rozumiem przez te określenia?

Osobista lektura ksiąg świętych to, jak sądzę, określenie jasne. To ja sam, osobiście mam zadbać o codzienne czytanie tekstów biblijnych. Oczywiście mogę robić to wspólnotowo, ale sądzę, że dobrą praktyką jest również czytanie w ciszy i samotności. Oto ja, sam na sam z Bogiem wsłuchuję się w Jego głos, czytam i medytuję Jego słowa. Dzięki temu, że jestem sam mogę poświęcić odpowiednią ilość czasu na przemyślenie przeczytanego tekstu. Nie jestem skrępowany obecnością innej, nawet bliskiej mi osoby i przez to mój kontakt z Bogiem staje się bardziej osobisty. Nie będąc zaś ograniczony czasowo zajęciami innych ludzi swe spotkanie ze Stwórcą mogę poprowadzić w swobodniejszy sposób.

Lektura Biblii ma być lekturą rozsądną. Pismo Święte zawiera bowiem teksty trudne, niektóre jego fragmenty mogą być wręcz gorszące. Podejmując się praktyki czytania Biblii muszę być gotowy poszukiwać odpowiednich dla mnie komentarzy zdolnych wyjaśnić moje trudności. Jeśli zaś komentarzy tych braknie, winienem być gotów podjąć trud rozmowy z duszpasterzem, czy inną odpowiednio przygotowaną do tego osobą, aby w otwartym dialogu poszukiwać rozwiązania problemów. Jeśli dotychczas nie praktykowałem regularnej lektury Pisma Świętego rozsądnym również będzie rozpocząć ją od Nowego Testamentu. Stary Testament jest bowiem znacznie trudniejszy. Dlatego też najpierw przeczytajmy Nowy, a potem możemy już podjąć się trudu przeczytania całej Biblii – od Księgi

Rodzaju, do Apokalipsy włącznie. Tak więc najpierw Nowy Testament, potem zaś Stary i ponownie Nowy.

Kiedy zaś mówię o regularnej lekturze Pisma Świętego mam na myśli dwie sprawy. Po pierwsze dobrze jest czytać Biblię codziennie. Poświęcić tej praktyce choć kilka-kilkanaście minut. Mogłaby się ona stać naszą stałą np. wieczorną modlitwą. Nie powinna jednak wyeliminować innych form modlitwy – modlitwy tradycyjnej (różaniec, litanie, czy też modlitwy znanymi na pamięć formułami); oraz modlitwy własnymi słowami, poprzez którą uczymy się pełniej wyrażać przed Bogiem nasze uczucia, emocje… Tak więc można zaproponować np. praktykę porannej, tradycyjnej modlitwy i wieczorną lekturę Pisma Świętego.

Druga zaś idea zawarta w określeniu „regularna lektura biblijna” oznacza to, że Pismo Święte nie jest zwykłą książką. Nie czyta się go jak powieść, czy np. książki historyczne, które – po przeczytaniu i zapoznaniu się z ich treścią – odstawiamy na półkę, by sięgnąć po inną pozycję, a do już przeczytanej kiedyś ewentualnie powrócić jeśli nas znowu zainteresuje. Biblię winniśmy czytać ciągle. Przeczytawszy raz jeden nie odkładajmy jej do regału, lecz rozpocznijmy ponowne czytanie od początku. I tak bez przerwy, wciąż rozważając biblijne tajemnice historii zbawienia.

Takie ciągłe wsłuchiwanie się w głos przemawiającego do nas poprzez Biblię Boga niewątpliwie będzie oddziaływało na nasze życie duchowe. Będzie pogłębiało naszą wiarę i będzie nas uświęcało. W tym jednak miejscu pragnąłbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden duchowy owoc, który możemy zdobyć poprzez praktykę czytania biblijnego.

Dziś nieczęsto wspomina się już o odpustach. Warto niekiedy przypomnieć sobie i o tym duchowym skarbie. Warto o nim wspomnieć również w Tygodniu Biblijnym, bo dzięki lekturze Biblii również możemy go uzyskać.

Czymże jest zatem odpust? Jak przedstawić jego tajemnicę jakimś przystępnym porównaniem?
Jeśli wyobrazimy sobie człowieka jako naczynie, a łaskę Bożą jako wodę wypełniającą owo naczynie, to grzech porównany może być do kamienia, który wpadając do owego naczynia, wypiera z niego część wody i zanieczyszcza pozostałą. Aby uwolnić się od grzechu chrześcijanin korzysta ze spowiedzi – sakramentu pojednania. Ów sakrament polegałby więc na wydobyciu z naszego naczynia kamienia i wszelkich zanieczyszczeń. Tak, że po rozgrzeszeniu pozostaje w naczyniu już tylko czysta woda, a kamień wraz z jego wszelkim brudem został usunięty i odrzucony. Jednakże wody w naczyniu jest mniej niż było na początku. Kamień bowiem nie tylko zanieczyścił wodę, lecz też pewną jej część wyparł. Tak też po uzyskaniu rozgrzeszenia człowiek jest wolny od grzechu, ale pozostaje w nim pewien uszczerbek łaski. Nie jest on wprawdzie winą, lecz niewątpliwie zgładzony już grzech pozostawił po sobie pewną próżnię – ubytek pierwotnej świętości, który teraz należy odbudować. Można tego dokonać choćby poprzez modlitwę, dobre uczynki… Jednakże Kościół, aby ułatwić nam proces odbudowy utraconej przez grzech łaski daje nam narzędzie odpustu. Odpust może być cząstkowy – jest to narzędzie duchowe, które pozwala nam niejako przyspieszyć proces odbudowy utraconej łaski. Może być też odpust zupełny, który dzięki Bożemu miłosierdziu natychmiast przywraca ten stan łaski, jaki posiadaliśmy przed popełnieniem grzechu. Czyli, odwołując się do obrazu naszego porównania, natychmiast wypełnia pozostały po odrzuceniu kamienia brak wody.

W jaki zaś sposób można odpust uzyskać? Należy wypełnić następujące warunki:
– zadbać o to, by być w stanie łaski uświęcającej;
– świadomie pragnąć zyskania odpustu;
– wypełnić określone przez Kościół dzieło odpustowe.

Aby zaś odpust był zupełny należy jeszcze dodać:
– sakramentalną spowiedź;
– przyjęcie Komunii Eucharystycznej;
– wzbudzenie u siebie intencji czynienia wszystkiego, by od tej chwili unikać jakiegokolwiek grzechu, choćby lekkiego;
– odmówić dowolną modlitwę w intencjach papieskich.

Jaki jednak związek ma odpust z lekturą Pisma Świętego? Związek ten jest bardzo istotny. Zgodnie bowiem z nauką o odpustach i ogłoszonym przez Św. Jana Pawła II Kodeksem Prawa Kanonicznego: „udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który czyta Pismo Święte z czcią należną Słowu Bożemu i traktuje to jako lekturę duchową. Odpust zaś będzie zupełny, jeśli będzie czynił to nieprzerwanie, przynajmniej przez pół godziny” (tak więc czytanie Pisma Świętego może być dziełem odpustowym). Skoro więc Bóg, za pośrednictwem Kościoła, daje nam w swym, spisanym w Piśmie Świętym słowie, tak wielki duchowy dar – korzystajmy z niego z gorliwością. Przez codzienną lekturę Biblii odpowiadajmy na miłość Boga i przybliżajmy się do naszego Stwórcy.

Ks. Jan Bocian SVD
Koordynator Apostolatu Biblijnego
Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego

Reklamy